Stacje bezprzewodowego ładowania smartfonów, Powermat
Blog Innowacje i biznes Mobilność

Czy PowerSpoty przyjmą się w Polsce? 

Niedawno pisałem o startupie, który w branży hotelarskiej i gastronomicznej wprowadza PowerSpoty – usługę bezprzewodowego ładowania smartfonów. Póki co ładowarki Powermat znajdują się w trzech pilotażowych lokalizacjach w Polsce, ale są już pierwsze wyniki korzystania przez klientów z tej usługi, która – w zamiarze jej pomysłodawców – ma być tak popularna jak bezpłatne wifi w lokalach gastronomicznych. 

Powermat Polska to startup oferujący aplikację, dzięki której klienci mogą bezprzewodowo ładować swoje smartfony w wybranych lokalach, umieszczając po prostu telefon na tzw. PowerSpocie. Jednocześnie aplikacja umożliwia właścicielom lokali wysyłanie komunikatów marketingowych do klientów, informując ich o zindywidualizowanych promocjach czy po prostu o tym, że w pobliżu znajduje się lokal z Powerspotem. Mechanizm daje więc wartość dodaną dla każdej ze stron.

Czy PowerSpoty przyjmą się w Polsce?

Na pewno każdy z nas wielokrotnie spotkał się z brakiem prądu w smartfonie, gdy nie miał przy sobie ani własnej ładowarki, ani powerbanka. Rzecz normalna przy intensywnym korzystaniu w telefonu. Czy w takiej sytuacji PowerSpoty mogą być pomocne? Na pewno tak, ale pod jednym warunkiem – że będą ogólnodostępne. Co przez to rozumiem? Wszechobecność, w każdym niemal miejscu, nie dalej niż kilka minut od naszej lokalizacji. Bo jeśli będzie to usługa, która będzie wymagała nadmiernych nakładów na znalezienie najbliższego PowerSpota (odpalenie aplikacji – jak odpalić, gdy smartfon się już rozładował?), dojście do niego (czas dojścia to będzie czynnik decydujący) i jeszcze skorzystanie z usługi, która nas może mało w danym momencie interesować (np. malowanie paznokci, bo w okolicy kilometra nie ma innego PowerSpota), to raczej pozostanie to usługa wyłącznie dla stałych klientów danego miejsca. Nie przyciągnie nowych klientów.

USBProblemem jest też instalacja kolejnej aplikacji. Mam wrażenie, że zaczynamy apki instalować coraz bardziej świadomie: raz – brakuje często miejsca na smartfonie, dwa – mamy w smartfonach nadmiar aplikacji, z których po prostu nie korzystamy. Wiele osób pomyśli – mam instalować apkę, aby naładować telefon? Jeśli nie będzie pod ścianą (wyczerpująca się bateria), nie skorzysta.

Warto też przypomnieć, że na PowerSpoty czeka spora konkurencja „kabelkowa”:

  • nasze własne ładowarki, które możemy podłączyć w wielu miejscach bez potrzeby instalowania marketingowej aplikacji
  • ładowarki w samochodach
  • powerbanki (coraz lepsze i szybsze)
  • ładowarki w miejscach publicznych (zaczynają się pojawiać np. w wagonach stołecznej SKM-ki); warto przypomnieć też o systemie LinkNYC obecnym na ulicach Nowego Jorku – ktoś wpadnie na takie coś i w Polsce…

Mimo wszystko myślę, że we współczesnych miastach jest miejsce na PowerSpoty. Bo dziś liczy się różnorodność i duża liczba opcji – tego oczekują mieszkańcy/klienci.

Jak radzi sobie Powermat w Polsce? Poniżej efekty dwutygodniowego pilotażu przedstawione przez firmę w komunikacie prasowym.

Dodatkowe 11 minut dzięki PowerSpotom

PowermatNiemal 2000 sesji ładowania na przestrzeni dwóch tygodni o łącznym czasie korzystania  z Powerspotów przekraczającym 319 godzin (dokładnie: 19 tys. 192 minut). – Od dawna mówiliśmy o magicznych 11 minutach – czyli czasie, który klienci średnio spędzają dłużej w punkcie usługowym, jeśli są w nim PowerSpoty. Wcześniej na dowód pokazywaliśmy wyniki ze Stanów – teraz w końcu możemy potwierdzić to też liczbami z polskiego podwórka – tłumaczy Juliusz Korwin z Powermat Polska. – To ważna informacja, bo ten dodatkowy czas spędzany w lokalu ma ogromne znaczenie zwłaszcza przy dużej konkurencji. Najlepiej widać to w otoczeniu galerii handlowych, gdzie oferta jest bardzo różnorodna i każda minuta spędzona z gościem ma znaczenie, bo przekłada się po prostu na sprzedaż – dodaje.

Budowanie długotrwałych relacji

Dodatkowy czas spędzony z klientem właściciele badanych przez Powermat lokali wykorzystali na zacieśnianie relacji. Przykład salon artystycznego malowania paznokci Świeżo Malowane pokazuje, jak efektywne może być wykorzystanie aplikacji. W przebadanym okresie wygenerowano 198 ofert specjalnych, których wartość wyniosła prawie jedną czwartą całkowitego obrotu. Co więcej, aż 90% klientek skorzystało z promocji na kolejne usługi. Klientki wykupiły łączony zabieg manicure i pedicure, którego termin realizacji oddalony był od daty zakupu o dwa tygodnie.  – Dzięki tak skonstruowanej ofercie usługodawcy mogą planować promocje i rozkładać je w czasie. Unikają w ten sposób zjawiska spotykanego przy zakupach grupowych, gdzie nabyta usługa – mimo tego, że jest tańsza – to kumuluje się w czasie i może prowadzić do zaburzenia rytmu pracy  w salonie, co z kolei przełoży się na dłuższe kolejki i frustrację każdej ze stron. My działamy inaczej. Indywidualnie, co w naszej ocenie jest podejściem bardzo przyszłościowym – wyjaśnia przedstawiciel firmy oferującej PowerSpoty.

Nowi użytkownicy

Aplikacja Powermat pomaga także w zdobywaniu nowych klientów. Przykładem mogą być dane pochodzące z Rodzinnego Centrum Rozrywki Hulakula w Warszawie, gdzie każdego dnia przybywało średnio 7-8 konsumentów, a w ciągu 14-dniowego okresu badającego zwyżkę użytkowników zarejestrowano w lokalu ponad pół tysiąca nowych osób korzystających z systemu Powermat. Taki stały przyrost może robić wrażenie.

System Powermat jest również efektywny w kontekście angażowania stałych klientów Hulakula. Z analizy wynika, że goście chętniej korzystali z torów, przy których zainstalowano PowerSpoty. Kolejnym plusem jest to, że dzięki danym z  systemu, przekazywanym przez zespół Powermat, managerowie z Hulakula dostali precyzyjne informacje o tym, jakie usługi cieszyły się największym zainteresowaniem. To pozwala jeszcze trafniej planować kolejne promocje.

Źródło: materiały prasowe Powermat Polska
Fot. materiały prasowe Powermat Polska, Pixabay