Dubaj
Blog Idea smart city Warsaw Smart City

Czy szejk zbuduje kolejny Mordor w Warszawie?

Czwartkowy Puls Biznesu doniósł, że szejkowie chcą zbudować w jednym z polskich miast całą dzielnicę za miliardy złotych. Oczywiście, najchętniej w Warszawie.

Takie projekty budowy od podstaw całych miast lub całych dzielnic w miastach nie są niczym nowym. Najbardziej znanym tego typu eksperymentem, w dodatku zrealizowanym, jest Brasilia – stolica Brazylii. Decyzję o jej budowie w przysłowiowym „szczerym polu” podjęto w 1955 r.,  by już 5 lat później oficjalnie przenieść stolice państwa do nowego miasta. W ostatnich latach najbardziej głośnym i budzącym skrajne opinie przykładem takiego „kompleksowego” podejścia do kreowania miast jest Masdar w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Marcin Celiński w tekście „Magia Smart Cities” nazywa tego typu projekty laboratoriami smart cities, czyli „zaprojektowane i budowane od podstaw wzory inteligentnych, ekologicznych i ultranowoczesnych rozwiązań.” Jego zdaniem problemem jest jednak to, że „miasta przyszłości wciąż pozostają w przyszłości, choć nadal trwa ich budowa i jest ona na wysokim stopniu zaawansowania. (…) Tyle że to wciąż tylko eksperymenty, w których życie jest limitowane – po ulicach tych ośrodków nie biegają dzieci, sąsiedzi nie sprzeczają się o miejsca parkingowe, a młodzież nie pije po kryjomu alkoholu w parkach. Nie działają w nich organizacje pozarządowe, nie popełnia się przestępstw, nie ma staruszków ani problemów dnia codziennego.

Zostawmy w spokoju Madras, który jest projektem o charakterze eksperymentalnym. Szejkowie w Polsce, a może w Warszawie, będą chcieli zapewne realizować projekt nieco bardziej przyziemny, co nie oznacza, że mniej efektowny. W ubiegłym roku podczas pobytu w Chinach miałem okazję zwiedzić dwie realizacje projektów zbliżonych do tego, co mogliby chcieć tworzyć szejkowie u nas.

Yinchuan

Pierwsze z tych miejsc to Jinfeng Distric w Yinchuan, stolicy autonomicznego regionu Ningxia zlokalizowanego w północnych Chinach. Miejsce jest dość nietypowe, bo w skali chińskiej wręcz mikroskopijne: region liczy nieco ponad 6 mln mieszkańców, z czego stolicę zamieszkuje ok. 2 mln osób. Ale ciekawsze i być może zaskakujące jest to, że większość mieszkańców tego regionu to wyznawcy islamu. Stąd też współpracą z tym regionem szczególnie zainteresowane są państwa arabskie.

Od 2010 r. Yinchuan jest miejscem Forum Współpracy Chin i Państw Arabskich, tutaj też odbywają się Chińsko-Arabskie Expo. Jinfeng District to centralna dzielnica Yinchuan zamieszkała przez ok. 300 tys. mieszkańców. W części tej dzielnicy powstaje od zera nowa cześć miasta nazwana Yuehai Bay Central Business District – głównymi inwestorami są szejkowie. Jest to idealnie zaplanowana i nowoczesna część miasta, w której znajdziemy miejsce dla biznesu, mieszkań, sportu i rekreacji, meczetu, parku. Oczywiście, w projektowaniu tego miasta w mieście brali udział zagraniczni urbaniści i architekci, również ci bardzo uznani (np. John Portman).

Foshan

Drugie miejsc o tym charakterze, które miałem okazję odwiedzić, znajdowało się w zupełnie innej części Chin – w mieście Foshan, 6-milionowej metropolii zlokalizowanej na południu w regionie Guangdong (w pobliżu Kantonu i Hongkongu).  Tutaj od kilku lat
jest realizowany projekt o nazwie Sino-Europe Urbanization Cooperation Demonstration Area. Choć w nazwie występuje Europa, to w rzeczywistości w projekt ten zaangażowany jest przede wszystkim kapitał niemiecki.

 

Założenie jest podobne, jak w przypadku Yinchuan – budujemy idealną dzielnicę na brzegu Rzeki Perłowej, w którym jest miejsce na części: biznesowo-usługową, mieszkaniową, sportową (stadion), rekreacyjną (park), kulturalną (np. muzeum sztuki nowoczesnej).

 

W obu opisanych powyżej przykładach dzielnice były jeszcze w realizacji (Foshan było bardziej zaawansowane), więc trudno ocenić jaki będzie efekt końcowy za kilka lat. To, na co trzeba zwrócić uwagę, to zieleń. Jest jest dużo i jest przygotowywana nie po zakończeniu plac budowlanych, ale równolegle z nimi. Efektem będzie oddawania do użytkowania miejsca już zazielenionego. Warto tego się uczyć, bo u nas koniec inwestycji zazwyczaj oznacza błotną pustynię.

W obu przypadkach miałem poczucie, że miejsca te są obce w stosunku do sąsiadujących obszarów miast. Takie wyspy na morzu całego miasta. Mimo że lepsze jakością architektury, bardziej przyjaźnie rozplanowane, to bez życia.

Będąc tam miałem skojarzenie z naszym swojskim warszawskim Mordorem w niedzielne popołudnie. Pustka. Choć porównanie to jest nie do końca uprawnione, bo na Służewcu poza sferą biznesowo-usługową nic nie ma: zero kultury, sportu, rekreacji.

Co z dzielnicą szejków w Warszawie?

Trudno oceniać, nie znając choćby przybliżonych planów szejków, czy starania o ich obecność w Warszawie mają sens naszego punktu widzenia. Jak się okazało dzień po publikacji Pulsu Biznesu, władze Warszawy o planach gości z Dubaju nic nie wiedzą: gdzie miała by powstać taka dzielnica i co w niej miało by być. Jeśli inwestycja ograniczyłaby się do „apartamentowców z hotelami z częścią komercyjną i drogami” to może się okazać, że w Warszawie powstałby kolejny fragment wyalienowanego miasta, oderwanego od jego reszty.

Dziś, po 26 latach od zmiany ustroju, Warszawa nie musi za wszelką cenę zabiegać o każdą inwestycję. Obecnie władze miasta nie tylko mogą, ale powinny stawiać warunki inwestorom. Powinny grymasić.

Jeśli faktycznie szejkowie chcą inwestować w stolicy w budowę całego kwartału miasta, to warto z nimi rozmawiać i przy tej okazji jasno komunikować, że tego typu inwestycje muszą przynosić korzyści miastu i wszystkim mieszkańcom, a nie tylko inwestorowi. Jeśli wartością dodaną ma być kolejny Mordor, tylko bardziej nowoczesny, ekologiczny, technologicznie zaawansowany, ale nie pełniący innych funkcji niż biznesowe, to pięknie podziękujmy. Jeśli miałoby być inaczej, to może warto wejść w ten projekt. Ale najpierw trzeba poznać szczegóły, a całość poddać pod publiczną debatę.

Z szejkami czy bez nich, Warszawa potrzebuje zrównoważonego rozwoju.


Przepraszam za jakość zdjęć 🙂

Yinchuan

Foshan

 

Fot. Pixabay (nagłówek)