Budownictwo
Blog Infrastruktura Warsaw Smart City

Czy współczesne miasta powinny rozwijać mieszkalnictwo komunalne?

W ubiegłym tygodniu odbyła się trzecia edycja konferencji Warsaw Days pod hasłem „Warszawa przyszłości”. Wśród kilku ciekawych prezentacji i dwóch paneli dyskusyjnych chcę odnotować wystąpienie Kazimierza Kirejczyka – „Budownictwo mieszkaniowe
w Warszawie w kontekście strategii rozwoju do 2030 r.”. Za mało spektakularnym tytułem kryło się kilka uwag ważnych w kontekście rozwoju Warszawy w perspektywie kolejnych 15 lat.  

Prezes REAS z firmy doradczej działającej na rynku mieszkaniowym stwierdził, że ostatnia dekada była bardzo dobra dla firm deweloperskich w Warszawie, m.in. dzięki korzystnej demografii, rozwojowi gospodarczemu i rozwoju rynku kredytów, programom rządowym. W stolicy tylko niewielki odsetek mieszkań był oddawany do użytku przez podmioty publicznej (np. w 2015 r. 1,4%, a w ostatnich 10 latach było to 150-700 lokali rocznie). Jedną z przyczyn tego stanu była bardzo korzystna struktura demograficzna – wg danych GUS w 2014 r. mieszkańców w wieku 25-44 lata, czyli w grupie najczęściej biorącej kredyty mieszkaniowe, było ponad 460 tys. Według prognoz GUS w 2030 r. ta grupa wiekowa zmniejszy się do ok. 260 tys. osób, co będzie oznaczać drastycznie mniejszy popyt na nowe mieszkania budowane na kredyt.

Według K. Kirejczyka, ta niekorzystna demografia jest kluczowym problemem dla dalszego rozwoju społeczno-gospodarczego stolicy. Dlatego trzeba otworzyć się na migrantów z Polski oraz imigrantów z zagranicy. W przeciwnym wypadku Warszawa zacznie się kurczyć. Aby zapobiec takiemu scenariuszowi, potrzeba miejsc pracy oraz mieszkań dostępnych dla kieszeni osób przybywających do Warszawy, dla wielu z których kredyt mieszkaniowy nei będzie dostępny. Jak to zrobić? Według prelegenta należy: wybudować ok. 50- 60 tys. społecznych mieszkań czynszowych i lokali komunalnych (w tym przystosowanych do potrzeb seniorów), wybudować nowe i zmodernizować istniejące domy studenckie, stworzyć program modernizacji zasobów istniejących(rewitalizacja Pragi i budynków ogrzewanych węglem w innych rejonach miasta, program nadbudów na budynkach istniejących, dostosowanie budynków do potrzeb osób starszych, ograniczenie skali parkingów naziemnych), wprowadzić preferencję dla nowych mieszkań w pobliżu miejsc pracy i nowych miejsc pracy w pobliżu mieszkań. Mówca pozostawił słuchaczy z pytaniem „skąd na to wziąć pieniądze?”.

To jest bardzo ważne pytanie. Mam wrażenie, że większość osób taktuje wydatki publiczne na budownictwo mieszkaniowe jako (zbędny) koszt, choć w rzeczywistości to jest inwestycja. Najlepiej rozwijające się aglomeracje w Europie już dawno zrozumiały, że łatwo dostępne mieszkania stanowią jedno z najlepszych kół zamachowych dla rozwój miast, bo są jednym z czynników przyciągających nowych mieszkańców. Przykładowo w Wiedniu 2/3 mieszkańców żyje w mieszkaniach komunalnych lub w mieszkaniach w inny sposób dofinansowanych z budżetu samorządu. W Warszawie mieszkania z sektora publicznego stanowią ok. 11 procent całego rynku…

Wracam do pytania tytułowego: czy powinniśmy rozwijać mieszkalnictwo komunalne w Warszawie? Jasne, że tak. Ale nie jako wyłącznie element polityki społecznej, lecz jako część szerszej polityki miejskiej skupionej na przyciąganiu nowych mieszkańców. Dlatego miasto powinno rozwijać nie tylko typowe mieszkalnictwo komunalne, lecz również stosunkowo tanie mieszkania na wynajem. To się nam wszystkim opłaci.

Fot. Pixabay