Warsaw Days 2018
Blog Infrastruktura Mobilność Relacje Warsaw Smart City

Elektromobilność. Co z ładowaniem e-samochodów w nocy?

Warsaw Days to doroczna, wspólna konferencja władz Warszawy i środowiska stołecznych deweloperów. Piąta edycja wydarzenia odbyła się 23 maja pod hasłem „Elektromobilna Warszawa” (IV edycja, III edycja). O pojazdach elektrycznych i niezbędnej infrastrukturze  było w pierwszej części, a w drugiej o OZI, czyli Obszarach Zorganizowanego Inwestowania. Poniżej kilka moich refleksji dotyczących rozwoju elektromobilności.

Brak infrastruktury do ładowania samochodów elektrycznych to – obok ich wciąż wysokiej ceny w stosunku do spalinowych odpowiedników – największa przeszkoda w dynamicznym rozwoju elektromobilności w Polsce. Zazwyczaj na konferencjach mówi się o tym, co jest medialne. Wymiana taboru autobusowego na autobusy elektryczne – temat atrakcyjny, bo padają duże kwoty, a w dodatku wiele e-autobusów produkowanych jest w naszym kraju. Szybkie ładowarki – temat mocno podniecający, bo pokazuje postęp technologiczny (kto szybciej naładuje samochód) i pozwala dyskutować o realnych podróżach między miastami. Pojemność baterii – to samo: wyścig technologiczny i zasięg samochodów. Gotowość systemu elektroenergetycznego – o możliwości blackoutu zawsze fajnie się rozmawia…

Dania: 95% kierowców ma możliwość ładowania w miejscu zamieszkania

Nie twierdzę, że tematy nie są ważne. Bo są ważne. Jednak podczas dyskusji branżowych niewiele mówi się o tym, co przesądzi o sukcesie lub porażce elektromobilności w Polsce. Na szczęście temat ten pojawił się podczas Warsaw Days. Mam tu na myśli nocne ładowanie samochodów w miejscu zamieszkania. Bo większość ładowań e-aut musi odbywać się w ten sposób – ktoś mówił, że nawet 90%. Przy tej okazji warto wspomnieć, że np. w Danii, według danych przedstawionych przez gościa konferencji Kjelda Bjerga, aż 95% właścicieli ev ma dostęp do ładowarek w miejscu swojego zamieszkania, a 80% ma po prostu własne ładowarki.

Warsaw Days 2018

Problem w tym, że większość Polek i Polaków w miastach mieszka w blokach mieszkalnych z podziemnym garażem lub parkingiem zewnętrznym. Miejsca te w zasadzie do teraz nie były wyposażane w żadną infrastrukturę do ładowania. Co najwyżej, w garażach podziemnych znajdują się pojedyncze gniazdka w ramach części wspólnej, które raczej nie powinny być używane do ładowania samochodów. Obowiązująca od lutego 2018 r. ustawa o elektromobilności i paliwach alternatywnych przewiduje tworzenie w garażach lub przy w blokach mieszkalnych tworzenie punktów ładowania o mocy nie mniejszej niż 3,7 kW.

Gniazdko przy każdym miejscu w garażu

Ładowarka, samochód elektrycznyJednak podczas Warsaw Days 2018 Mateusz Kędzierski, dyrektor Departamentu Innowacji i Nowych Technologii w Ministerstwie Energii, podkreślił rolę deweloperów budujących bloki mieszkalne w rozwoju elektromobilności. Jego zdaniem powinni wyposażać już teraz każde miejsce parkingowe w garażu w gniazdko umożliwiające wolne ładowanie samochodów w nocy, czyli w tzw. „dolinie nocnej” zapotrzebowania na energię (wówczas jest nadmiar energii w systemie elektroenergetycznym, a więc jest ona też tania). Dyrektor przekonywał, że instalacja gniazdek to znikomy koszt w kosztach całych inwestycji mieszkaniowych. Z kolei pytany o wizję elektromobilności za 10 lat, podkreślił, że jego zdaniem, na osiedlach mieszkaniowych wszystkie miejsca garażowe będą wyposażone w gniazdka elektryczne.

Czy tak się stanie? Pewnie nie. Ale warto do takiego celu dążyć.

Oczywiście, nie chodzi tutaj o szczegółowe rozwiązania. Bo można rozważać, czy wystarczające będą zwykłe gniazdka czy nieco mocniejsze ładowarki, choćby o wspomnianej mocy min. 3,7 kW.  Jednak ważne jest podejście, że każde miejsce garażowe przy miejscu zamieszkana powinno być wyposażone w infrastrukturę do ładowania.

Dlaczego to takie ważne?

Po pierwsze, bloki mieszkalne budujemy na dziesiątki lat, a nie na 5-10 lat. Pewnie w 2025 roku nie będzie miliona elektryków na naszych drogach (obstawiam, że będzie ich 500 tys.). Jednak w 2035 roku może okazać się, że jest ich już połowa ogółu wszystkich samochodów. I gdzie będą ładowane?

Po drugie, polski system elektroenergetyczny nie jest gotowy na dynamiczny rozwój elektromobilności – kolokwialnie mówiąc, może zabraknąć prądu w sieci. Ale pewną rezerwą jest właśnie ładowanie nocne, gdy energii jest nadmiar  (śpimy….) i jest ona stosunkowo tania. Dlatego stworzenie warunków do masowego ładowania nocnego (a mniejszość z nas mieszka w domach jednorodzinnych) jest tak ważne.

Po trzecie, nocne ładowanie –według mnie – jest nawet ważniejsze niż np. ładowanie w miejscu pracy w dzień. Dlaczego? Bo większość ludzi przejeżdża samochodem kilkadziesiąt kilometrów dziennie. Do pracy, na zakupy, po dzieci do szkoły. Nie więcej. Jedno ładowanie w nocy, nawet zimą przy większym zużyciu energii przez e-samochody, spokojnie wystarczy, aby pokonać już dzisiaj każdym samochodem elektrycznym. A przecież ich zasięgi wciąż rosną.

Przy okazji zapraszam do lektury ciekawej analizy autorstwa redaktor Agaty Rzędowskiej z Biznes Alert – „Elektromobilność na osiedlu”.