Aplikacja - Gwara Warszawska
Warsaw Smart City

WarsawApps vol. 3: Gwara Warszawska

Klawo,  lewus, nawijać, jarać szlugi, fuszerka, burdel na kółkach, ferajna – kto tych zwrotów nigdy nie używał, a przynajmniej nie słyszał? W naszym codziennym języku jest mnóstwo słów, które należą do gwary warszawskiej, choć używając ich nie zdajemy sobie z tego nawet sprawy.  Poręczny spis ponad 700 słów „trajlowanych podczas pogwarek w przedwojennej Warszawie” dostarcza aplikacja „Gwara Warszawska”.

Jak czytamy w Wikipedii, gwara warszawska powstała w XVIII w. z nałożenia się na substrat polski licznych zapożyczeń z mazowieckiej odmiany polszczyzny, a także języków obcych używanych przez mieszczan i dwór królewski, a w XIX w. wzbogaciła pod wpływem języka niemieckiego, a potem rosyjskiego. Od II wojny światowej gwara warszawska jest w zaniku. Czasami można jeszcze usłyszeć charakterystyczne wypowiedzi w prawobrzeżnej części miasta.

Próbka gwary warszawskiej w wykonaniu Stanisława Grzesiuka

Największą wartością aplikacji „Gwara Warszawska” jest zebranie w jednym miejscu zwrotów dziś coraz bardziej zapomiannych. Są one dostępne w formie listy alfabetycznej losowo wyświetlanych haseł. Każde hasło możemy zapisać w swojej prywatnej liście ulubionych wyrazów nazwanej, a jakże, „Klawe wyrazy”. Możemy również z poziomu aplikacji przesłać hasło do znajomych („Poinformuj ferajnę”) za pomocą np. maila lub Facebooka. Niestety, automat wysyłkowy nie podaje co wysyłamy, więc np. adresat wiadomości może otrzymać wyłącznie słowo „sypka” z jego definicją („kobieta płodna”), a bez zwrócenia uwagi, że to jest gwara warszawska. Czasami może nas to prowadzić do sytuacji mocno dwuznacznych…

Aplikacja ma też słabe strony. Po pierwsze, brakuje nagrań poszczególnych zwrotów. W przypadku gwary warszawskiej jest czymś zupełnie innym przeczytać, a czym innym usłyszeć, a może i powtórzyć… Po drugie, przydałyby się przykłady zastosowań zwrotów zawartych w słowniku. Trzecią wadą jest brak wyszukiwarki, zarówno w bazie słów gwarowych, jak i bazie tłumaczeń na język współczesny.

Całość została opakowana w miłą dla oka i prostą grafikę stylizowaną na stary pergamin.

 

Plus

  • wprowadzenie dużej bazy gwary warszawskiej do świata smartfonów
  • podjęcie próby stylizowania aplikacji na coś dawnego, np. nazwa funkcji „Klawe wyrazy”

Minus

  • niewykorzystanie możliwości, jaki daje smartfon (brak nagrań, brak wyszukiwarki, brak przykładów zastosowań)
  • uciążliwy dla oka pasek z reklamami (nie ma ich, gdy smartfon nie jest połączony do internetu)
  • w oficjalnych zasobach nie znalazłem wersji na inne platformy niż Android (jeśli ma na ten temat inne informacje, proszę o wpisanie w komentarzach)

Zrzuty ekranu

[huge_it_gallery id=”4″]

Podsumowanie

„Gwara Warszawska” to aplikacja-gadżet. Słowniki gwary warszawskiej można znaleźć również na stronach internetowych. Niemniej, zdecydowałem się wpisać aplikację na listę WarsawApps, gdyż w przestrzeni mobilnej udostępnia kawał historii i klimatu naszego miasta. Świetna do czytania w komunikacji miejskiej – powoduje, że często uśmiechamy się sami do siebie, a to buduje pozytywną atmosferę wokoło 😉 Andrusy, do arbajtu!

Do pobrania

Android

#WarsawApps – pod tym tytułem prezentuję recenzje aplikacji na smartfony, które zbliżają Warszawę do miana smart city. Choć aplikacji o naszej stolicy jest dużo, to jednak wiele z nich ma w rzeczywistości niewielką wartość dla użytkownika. Ale są też perełki. I o tych piszę w cyklu #WarsawApps. Jeśli używasz interesującej warszawskiej aplikacji, daj mi znać na bartek@warsawsmartcity.pl, na Facebooku lub na Twitterze.