korek samochodowy
Blog Ekologia Mobilność Warsaw Smart City

Paryż walczy ze smogiem: darmowa komunikacja publiczna i ograniczenia dla samochodów. A Warszawa?

Paryż zmaga się z największym od 10 lat smogiem. Dlatego władze miasta podjęły w tym tygodniu działania, które mają ograniczyć zanieczyszczenia emitowane przez samochody wjeżdżające do centrum stolicy Francji. Czy coś takiego możliwe jest w Polsce, gdzie coraz częściej wspomina się o zanieczyszczeniu powietrza już nie tylko w Krakowie, ale również w wielu innych miastach, w tym w Warszawie.

Obecne rekordowe zanieczyszczenie powietrza w Paryżu jest efektem trzech czynników, które zbiegły się w czasie: emisji spalin z samochodów, paleniem w domowych piecach oraz bezwietrzną pogodą. Burmistrz Paryża Anne Hidalgo poinformowała, że ostatnie zdjęcia pokazujące stolicę Francji pokrytą smogiem są dowodem na potrzebę ograniczenia użytkowania samochodów w centrum miasta. Dlatego władze wprowadziły restrykcje dotyczące używania samochodów: samochody z parzystymi numerami rejestracyjnymi mogły poruszać się tylko we wtorek, a te z nieparzystymi tablicami – w środę. Za złamanie przepisu groziła grzywna w wysokości 35 euro, którą tylko pierwszego dnia zostało ukaranych ponad 1700 kierowców. Z zakazu były wyłączone samochody elektryczne, hybrydowe oraz należące do służb ratowniczych i cudzoziemców.

Jednak obok „kija” w postaci zakazu i nieuchronnych kar, władze Paryża zaoferowały również „marchewkę”. Dzień po szczytowym zanieczyszczeniu cała komunikacja publiczna jest bezpłatna. Spowodowało to oczywiście utrudnienia komunikacyjne związane z dodatkowymi potokami pasażerów, co pokazuje że nawet rozbudowany system komunikacji zbiorowej w Paryżu nie jest przygotowany na znaczne, nagłe zwiększenie liczby użytkowników.

Czy podobne działania interwencyjne czekają nas w Polsce? Prawdopodobnie tak, bo świadomość mieszkańców i władz lokalnych o zanieczyszczeniu powietrza w miastach jest coraz większa. Póki co działania interwencyjne mają charakter pozytywnych zachęt, np.25 listopada w Krakowie wprowadzono usługę darmowych przejazdów środkami komunikacji publicznej na podstawie dowodu rejestracyjnego samochodu osobowego. Jednak wyłącznie takie działania mogą okazać się nieskuteczne, bo: 1) kierowcy są bardzo przywiązani do swoich aut i ze względu na darmowy przejazd raczej nie zrezygnują z wygody własnych czterech kółek), 2) są niesprawiedliwe wobec tych, co nie mają samochodu na co dzień (komunikacja w Krakowie była bezpłatna na podstawie dowodu rejestracyjnego, a nie dla wszystkich – kolejne faworyzowanie kierowców!).

Na razie nad Wisłą odbywa się dyskusja o zanieczyszczeniu powietrza w miastach, a także o tym czy, jak i kto powinien to zanieczyszczenie mierzyć. Przykładowo, w poprzedniej edycji budżetu partycypacyjnego władze warszawskich dzielnic odrzucały projekty mieszkańców przewidujące instalowanie urządzeń do pomiaru zanieczyszczenia powietrza. Jakie było uzasadnienie? Nie leży to w kompetencjach władz miasta.

„Szacuje się, że w samej tylko Warszawie całkowite koszty zdrowotne zanieczyszczeń powietrza wynoszą od 6 mld do 18 mld zł rocznie. Całkowite koszty zdrowotne chorób wywołanych przez zanieczyszczenia powietrza to nie tylko wydatki na leczenie. To także koszty pracodawców wynikające z nieobecności pracowników, wydatki publiczne na świadczenia rentowe czy mniejszy wzrost PKB.”

Raport UN Global Impact
„Zrównoważone miasta. Życie w zdrowej atmosferze”

Pod koniec listopada w Warszawie przetoczyła się dyskusja, czy i kiedy władze powinny informować mieszkańców o zanieczyszczonym powietrzu. Z jednej strony odbyła się typowa spychologia (władze miasta  twierdziły, że to nie ich obowiązek, lecz Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Środowiska), a z drugiej – urzędnicy twierdzili, że zanieczyszczenie jest za małe, aby ostrzegać o nim mieszkańców.

Czy rzeczywiście za małe? Przed wprowadzeniem wspomnianych wyżej obostrzeń dla kierowców w Paryżu, przez tydzień odnotowywano obecność niebezpiecznego pyłu PM10 na poziomie ponad 80 mikrogramów na metr sześcienny. Jak informował TVN Warszawa, w stolicy Polski pod koniec listopada wskaźnik ten od 67 do 84 µg/m3, w zależności od stacji pomiarowych. Mimo podobnego zanieczyszczenia w Warszawie nie tylko nie podjęto żadnych realnych działań, aby doraźnie ograniczyć zanieczyszczenie, ale nie zdecydowano się nawet wydać ostrzeżenia dla mieszkańców.  Czy warszawiacy mają inne płuca niż paryżanie?

 

 

Fot. Pixabay