Polskie miasta w czasach pandemii COVID-19
Blog

Polskie miasta w czasach pandemii COVID-19

Pandemia COVID-19 uderzyła w świat jaki znamy. W krótkim czasie, bez możliwości przygotowania się, styl naszego funkcjonowania uległ przeobrażeniom, jakich prawie nikt z nas nigdy wcześniej nie doświadczył. Ta zmiana dotyczy również miast. Jak sobie radzą polskie miasta w tej sytuacji? Czy potrafiły przejść na zarządzanie w czasach kryzysu? Czy zdają egzamin z bycia smart?

Sposób walki z pandemią, przyjęty przez rząd – bez wprowadzenia stanu wyjątkowego w formie stanu klęski żywiołowej – zakłada, że praktycznie cała odpowiedzialność za zwalczanie przyczyn i skutków koronawirusa spoczywa na administracji rządowej. Rola jednostek samorządu terytorialnego jest sprowadzona do wykonywania przepisów prawa ustanowionych w trybie pilnym przez parlament oraz rząd. W wielu przypadkach administracja rządowa może wydawać władzom samorządowych polecenia określonego zachowania. Przykładem może być np. przekazanie straży miejskiej pod rozkazy policji czy choćby przejmowanie przez rząd respiratorów zakupionych przez samorząd.

Mimo mocno ograniczonej roli samorządu terytorialnego, w polskich miastach zostało podjętych wiele działań, których celem jest nie tyle walka z zagrożeniem epidemiologicznym, ale przede wszystkim utrzymanie funkcjonowania lokalnej administracji i świadczonych przez nią usług oraz wsparcie mieszkańców w przetrwaniu tego ciężkiego okresu. Istotne jest również przygotowanie miast i ich mieszkańców do funkcjonowania po zakończeniu kryzysu z COVID-19. 

Trudno ocenić, czy działania podejmowane dziś przez miasta przyniosą pozytywne efekty w długim terminie. Tego dowiemy się jakiś czas po powrocie do normalności, choć – nie ma co ukrywać – to będzie „nowa normalność”, a nie normalność, jaką znaliśmy dotychczas. Ale – w mojej opinii – dziś można już napisać, że polskie miasta zdają egzamin z błyskawicznego przejścia na funkcjonowanie w trybie kryzysowym w dużej skali. 

Rewolucja cyfrowa w urzędach

Krążąca anegdota, że dzięki COVID-19 miasta (nie tylko polskie) przechodzą błyskawiczną rewolucję technologiczną nie jest odległa od rzeczywistości. Faktycznie, wiele działań związanych z wdrażaniem technologii, które latami zderzały się z „nie-da-się” ze strony różnych interesariuszy administracji (działów IT, działów prawnych, działów HR, działów organizacyjnych) udało się wdrożyć. Telekonferencje, praca zdalna i praca na dokumentach poza urzędem (oczywiście, w zgodzie z procedurami i ochroną danych, w tym RODO), komunikacja z mieszkańcami za pośrednictwem maila (z wyjątkiem wymogów KPA), praca na prywatnym sprzęcie w domu – to jeszcze dwa miesiące temu w wielu polskich urzędach było abstrakcją. Dziś jest – czasem lepiej, czasem gorzej – wdrożone i działa. Czy się utrzyma po powrocie do normalności? Oby.

Miasta wspierają lokalne społeczności

Ale okres epidemii koronawirusa to nie tylko zmiany w funkcjonowaniu administracji. To przede wszystkim wiele kreatywnych działań podejmowanych bezpośrednio na rzecz lokalnych wspólnot. Poza wdrażaniem przepisów i poleceń rządowych (zamykanie parków, obiektów sportowych, placów zabaw…), miasta podejmują rozmaite inicjatywy własne. Wiele z nich powtarza się w kolejnych samorządach. Często są to inicjatywy daleko wykraczające poza podstawowe zadania lokalnej administracji. 

Takich pozytywnych działań jest nieskończenie wiele. Przykładowo wymienię kilka z nich:

  • akcje zakupu i szycia masek dla personelu medycznego i inne zakupy (np. respiratory) dla szpitali, w tym zakupy testów COVID-19 dla pracowników medycznych
  • zawieszanie opłat za parkowanie w strefach płatnego parkowania (tutaj mam wątpliwości, czy to słuszne działanie),
  • dezynfekowanie autobusów i oddzielanie kilku miejsc bezpośrednio za kabiną kierowcy (zanim rząd wprowadził ograniczenie liczby osób w pojazdach transportu zbiorowego),
  • dezynfekowanie rowerów miejskich (zanim rząd zakazał ich używania),
  • wyłączenie przycisków przy przejściach dla pieszych (powinny zostać wyłączone na stałe!)
  • udostępnianie kultury online (sztuki teatralne na YouTube, wycieczki wirtualne po muzeach)
  • zawieszenie opłat za żłobki i przedszkola
  • koordynowanie wolontariatu na rzecz pomocy osobom skierowanym na kwarantannę
  • wsparcie dla lokalnych artystów (Szczecin zapowiedział dodatkowe granty dla artystów, a także większe angażowanie lokalnych artystów podczas wydarzeń miejskich po zakończeniu epidemii, np. podczas Dni Morza 2020 nie będzie tzw. „dużej sceny”, a zamiast tego lokalni artyści zagrają na kilku mniejszych estradach).

Ważne są też projekty pośrednictwa miast w przekazywaniu używanego sprzętu komputerowego uczniom, którzy nie mogli z powodu braku komputera uczestniczyć w lekcjach online. Podobnie jest z zakupami nowego sprzętu, np. w Szczecinie miasto zakupiło kilkadziesiąt laptopów dla uczniów, podobnie Łódź, Mińsk Mazowiecki). Nie można zapominać, że miasta aktywnie włączyły się we wsparcie dla seniorów (którym zaleca się całkowite pozostawanie w domu) oraz osobom skierowanym na obowiązkową kwarantannę – jest to zaangażowanie daleko wykraczające poza obowiązki miejskich ośrodków pomocy społecznej. 

Mniej szablonowe formy aktywności miast podczas walki z COVID-19

Ale jest też sporo inicjatyw, które mają miejsce w niektórych samorządowych. Osobiście podobają mi się:

  • stałe spotkania live e mediach społecznościowych organizowane przez prezydentów Wrocławia – Jacka Sutryka i Poznania – Jacka Jaśkowiaka
  • możliwość zawieszenia na czas epidemii COVID-19 ciągłości biletu długookresowego na przejazdy transportem miejskim (Warszawa)
  • informacje o koronawirusie na stronach internetowych miast w obcych językach (np. w Warszawie – w językach angielskim, rosyjskim, ukraińskim, a nawet wietnamskim)
  • wprowadzenie bezpłatnego parkowania dla personelu medycznego w strefie płatnego parkowania (Warszawa)
  • kontynuowanie konsultacji społecznych w formie online (np. Lublin – w ramach prac na Strategią Lublina 2030, Łódź – konsultacje z wykorzystaniem platformy Doodle związane z utworzeniem szlaku turystycznego Doliny Sokołówki)
  • drukowanie przyłbic ochronnych dla pracowników medycznych (np. Pomorski Park Naukowo-Technologiczny Gdynia wykorzystał do tego posiadane drukarki 3D)
  • udostępnianie miejskich lokali mieszkalnych oraz pośredniczenie w udostępnianiu innych pustych mieszkań dla pracowników medycznych, aby nie musieli ryzykować zarażaniem swoich rodzin (np. Szczecin przekazał do dyspozycji medyków 68 mieszkań z zasobów komunalnych oraz TBS, z kolei Warszawa udostępniła 3 schroniska młodzieżowe jako miejsca na kwarantannę dla pracowników medycznych, a Grudziądz wynajął miejsca w hotelach)
  • ozonowanie ulic i mebli miejskich (Warszawa, Łódź, Białystok, Wołomin, Stalowa Wola)
  • kurtyna do dezynfekcji działająca na zasadzie kurtyn wodnych (Sosnowiec zakupił 4 takie urządzenia, które zostaną ustawione przed wejściami do szpitali)
  • przekazanie każdemu mieszkańcowi wielorazowej maseczki ochronnej (Olsztyn, Racibórz, Kętrzyn, Skierniewice)
  • przeprowadzenie sesji Rady Miasta w formie wideokonferencji połączonej z transmisją (Rada Miasta Szczecina – sesję można obejrzeć na YouTube

Ciekawie do sprawy podeszli w Gdyni, gdzie tamtejszy ratusz uruchomił całościowy program pomocy mieszkańcom o nazwie Falochron. Składa się z kilku filarów dedykowanych przedsiębiorcom, organizacjom pozarządowym, kulturze, edukacji i sportowi.

Miejskie tarcze antykryzysowe

Osobnym tematem jest lokalna pomoc na rzecz ratowania miejsc pracy, kluczowa dla ograniczenia skutków gospodarczych pandemii. Wsparcie rządowe to nie wszystko, tym bardziej, że – nawet jeśli byłoby tak hojne, jak jest opisywane przez premiera oraz minister przedsiębiorczości i technologii – to nie uwzględnia ono lokalnych uwarunkowań, a traktuje wszystkich jednakowo. 

Ważnym i powtarzającym się w dużych miastach elementem lokalnej pomocy przedsiębiorcom jest umożliwienie uzyskania redukcji czynszu płaconego za wynajem lokali użytkowych od miast, a także np. rozłożenie lokalnych podatków na raty. Bardzo podoba mi się w tym zakresie działanie Łodzi, która zaproponowała przejrzystą i prostą zasadę – obniża najemcom, który złożą stosowne wnioski, czynsze za wynajem miejskich lokali użytkowych na dwa miesiące do symbolicznej złotówki za lokal.

Inne działania na rzecz przedsiębiorców lokalnych, a tym samym w celu ratowania miejsc pracy, o których warto wspomnieć:

  • lokalne pożyczki dla przedsiębiorców (np. w Szczecinie ze Szczecińskiego Funduszu pożyczkowego dla mikro- i małych przedsiębiorców od 10 tys. zł do 100 tys. zł) 
  • bezpłatne doradztwo księgowe, biznesowe i prawne w formie on-line (np. Centrum Przedsiębiorczości Smolna) 
  • zwolnienie z opłaty targowej (Szczecin)
  • promowanie lokalnych biznesów usługowych z dowozem i na wynos (sam taką mapę zrobiłem dla Dzielnicy Ursynów) 
  • promowanie kupowania usług „na przyszłość” (dziś zaliczka i voucher, po epidemii – skorzystanie z usługi)

Smart City w walce z COVID-19 i jego skutkami

Warto zwrócić uwagę, że wiele wspomnianych powyżej działań polskich miast wpisuje się w szeroką (i dziś powszechnie akceptowaną) definicję miasta inteligentnego określanego jako Smart City 3.0. Miasta, które angażuje mieszkańców do współrządzenia i traktuje technologie jako środek a nie cel sam w sobie.

Ale też wiele z powyższych działań wiąże się z podejściem do smart city zawężonego do technologii. Wszystko, co dziś obserwujemy jako przyspieszoną cyfrową rewolucję urzędów, otwiera nas szerzej na przejście ku e-administracji i wykorzystaniu technologii komunikacyjnych na poziomie zbliżonym do sektora prywatnego/korporacyjnego. Tym bardziej, że jest to proces dwustronny – nie tylko urzędy w większym stopniu korzystają z cyfrowych możliwości, ale też wielu mieszkańców, w tym również przedsiębiorców, uświadomiło sobie możliwości jakie daje nam np. profil zaufany. To będzie procentować w przyszłości. 

Technologie pojawiają się również w innych obszarach funkcjonowania miast. O live’ach prezydentów Wrocławia i Poznania (a pewnie i wielu innych samorządów) już wspominałem. Podobnie z przeprowadzeniem sesji rady miejskiej w formie wideokonferencji czy większym wykorzystaniem komunikacji online przy okazji konsultacji społecznych.

Istotną – z punktu widzenia budowania inteligencji polskich miast przy okazji pandemii – wydaje się cała sytuacja z lockdown’em szkół. Dotychczas cyfrowy rozwój szkół zależał głównie od czynnika ludzkiego. Tam, gdzie byli zaangażowani i otwarci na technologie nauczyciele, tam jakoś to szło do przodu, nawet gdy brakowało pieniędzy. Tam, gdzie brakowało takich osób (choć mogli być w tych placówkach wybitni nauczyciele, ale analogowi), postęp cyfrowy w szkołach kulał, a trudności były nawet z wdrożeniem dziennika elektronicznego. Ostatnie tygodnie zmusiły praktycznie wszystkich nauczycieli, łącznie z wuefistami, do poprowadzenia nauczania z wykorzystaniem narzędzi online. I bardzo dobrze, bo wiele z tej lekcji dla nauczycieli powinno zostać z nami na zawsze.

Ale są też bardziej zaawansowane technologicznie projekty. Np. w Gdyni gotowy do wykorzystania przy okazji epidemii COVID-19 jest monitoring wizyjny do automatycznej detekcji skupisk ludzi i niezwłocznego powiadamiania odpowiednich służb. 

Analityka obrazu VCA, w którą są wyposażone kamery Bosch pozwala na identyfikację różnego rodzaju zachowań w przestrzeni publicznej. Tak zwana „detekcja tłumu”, która funkcjonuje w tych kamerach, pozwala na wychwycenie skupisk ludzi, którzy gromadzą się w jednym miejscu. Wtedy system generuje odpowiedni alarm. 

Wbudowane analityki obrazu VCA wspomagają prace operatorów, sugerując i informując o odpowiednich anomaliach zachodzących na danym terenie. Poza tym prowadzą do zwrócenia szczególnej uwagi na konkretne zdarzenie, które ma miejsce w rejonie widoczności kamery.

Źródło: Gdynia.pl

Do kategorii działań w obszarze smart city możemy zaliczyć również urzędowy paczkomat ustawiony w Gorzowie. Urządzenie pomaga załatwiać mieszkańcom sprawy bez kontaktu z urzędnikami, w dodatku o dowolnej porze dnia i nocy. Czy urządzenie przyjmie się? Jeśli będziemy wiązać z nim nadmierne oczekiwania np. szybszego załatwiania spraw, to nie sądzę. Ale jeśli potraktujemy je jako kolejny kanał komunikacji obywatel-urząd (obok osobistego kontaktu, poczty, emaila, epuap, etc.), to uważam to jako bardzo fajną i przyszłościową inicjatywę. 

Inicjatywy wspierające miasta

Na koniec dwie inicjatywy przygotowane nie przez miasta, lecz organizacje działające na rzecz miast. Pierwszą z nich jest poradnik dla miast przygotowany przez Związek Miast Polskich i zatytułowany „Jedno dla wszystkich, wszystkie dla jednego” (PDF). Publikacja to zbiór informacji na temat inicjatyw, wymiany doświadczeń, współdziałania i walki miast z epidemią COVID-19.

Druga inicjatywa to wspólne dzieło Związku Miast Polskich oraz Polskiej Fundacji Rozwoju – Antykryzysowa Platforma Rozwiązań Technologicznych. Platforma ma łączyć potrzeby samorządów z rozwiązaniami firm technologicznych. Jej celem jest wspomożenie włodarzy miast w znalezieniu partnera technologicznego, który pomoże rozwiązać najbardziej palące problemy miasta w obliczu epidemii COVID-19. W chwili obecnej na platformie znajdują się trzy rozwiązania technologiczne (zarządzanie dokumentami oraz dwa razy zarządzanie komunikacją wewnętrzną). Elementem inicjatywy są również bezpłatne webinaria dla miast. 

PS. Wiele działań wspomnianych w tekście jest realizowanych również przez inne miasta niż te wymienione przeze mnie. Przygotowując artykuł posiłkowałem się komunikatami prasowymi urzedów miejskich, a także ich stronami internetowymi. Nie byłem jednak w stanie dokonać analizy wszystkich miast, za co przepraszam.

Fot. Pixabay