Jacek Wojciechowicz
Blog Warsaw Smart City

Wiceprezydent Wojciechowicz dla Forbesa: Stolica już jest smart [KOMENTARZ]

– Warszawa już dziś jest jak mały Nowy Jork Europy Środkowej. Jesteśmy uznawani za najbardziej aktywną kulturalnie stolicę regionu, a jednocześnie mamy giełdę, jesteśmy centrum politycznym i biznesowym – mówi wiceprezydent Warszawy Jacek Wojciechowicz w wywiadzie dla Forbesa. Polecam ten wywiad i – choć sporo w nim służbowego optymizmu – warto przeczytać. Poniżej kilka słów mojego komentarza.

 

 

Mój komentarz

Owszem, w Warszawie sporo się dzieje pozytywnego, ale wciąż jeszcze wiele brakuje. Przede wszystkim, w mojej ocenie, brak jest bezwzględnych priorytetów, które w konflikcie z innymi zadaniami powinny zawsze wygrywać. Przykład? Komunikacja w mieście. Z jednej strony miasto deklaruje i dość aktywnie wspiera transport publiczny, ale jednocześnie niewiele robi, aby ograniczać transport indywidualny – projekt buspasów stoi w miejscu, uprzywilejowanie tramwajów to jednak wciąż bardziej marzenie niż rzeczywistość, parkowanie samochodów na chodnikach w ścisłym centrum przypomina XX-wieczne metropolie azjatyckie. Brak konsekwencji i brak wyraźnego – bezwzględnego – priorytetu prowadzi do sytuacji, że nie są maksymalizowane pozytywne efekty działań związanych z transportem zbiorowym. Może takie bezwzględne priorytety w różnych obszarach działania miasta ustanowi przygotowywana obecnie strategia Warszawa2030?

Ale napiszę też coś pozytywnego o samym prezydencie Wojciechowiczu, bo warto. Obserwuję jego pracę na tym stanowisku od 2006/2007 roku. Słuchając go kilkakrotnie w ostatnim czasie i czytając jego wypowiedzi, widzę, że w przeciwieństwie do kilku innych liderów urzędniczych stolicy zdecydowanie zmienia swoje poglądy na rozwój naszego miasta. Widać, że chłonie trendy i sygnały idące z miast uważanych dziś za najlepiej się rozwijające, a także wyciąga z tego wnioski. Dzisiejszy Jacek Wojciechowicz w swoich publicznie wyrażanych poglądach na miasto to zupełnie inna osoba niż niemal dekadę temu. Gdyby tak ewoluowali inni wysokiej rangi urzędnicy w mieście, bylibyśmy znacznie bliżej Berlina, Wiednia, Barcelony, Kopenhagi czy Londynu.

 

Fot. Facebook / Jacek Wojciechowicz